Wiadomo jak to dziecko , brak pojęcia o szyciu, liczyła się tylko dobra zabawa. W sumie do dziś za bardzo nie mam pojęcia o szyciu. Nie znam wszystkich ściegów jakie posiada maszyna mojej MAMY, oraz jak wiele różnych stosuje się trików przy szyciu. Powiedzmy iż mam względne pojęcie o szyciu. Wiem mniej więcej co gdzie jest, potrafię zmienić szpulkę w bębenku itp. Podstaw nauczyłam się podpatrując mamę, która się w tym kształciła. Oj tak Moja MAMA, z niczego potrafiła zrobić coś cudownego. Szyła, robiła na drutach wspaniałe rzeczy ( Swetry, golfy, pulowery, bezrękawniki, rękawiczki, szaliki, czapki itd) również szydełkowała, można wiele wymieniać. Była wspaniała i nadal jest w moim sercu. Nie mam takiej wiedzy, niestety nie zdążyła mnie nauczyć, najlepsze co mogła mi dać to to iż mnie tym zafascynowała. Zaszczepiła we mnie pasje do szycia i wielu innych rzeczy. Kiedyś będę dobra w tym co robię jak i ONA. Tak myślę i do tego będę dążyć. Obiecałam, że dokonam w życiu więcej niż ona w swoim życiu zdążyła dokonać.
Dziękuję jej, za życie które mi dała. Jest to najcudowniejszy dar, a przy tym otoczyła mnie miłością, jakiej niektórzy nie mogą dostać. Ofiarowała mi czułość, dach nad głową, pilnowała bym miała co jeść, bym była zdrowa, rozbudzała moje pasje, kodowała dobre zachowanie, uczyła, wskazywała co dobre co złe i chroniła od tego zła. Dzięki Niej jestem kim jestem i jestem tutaj, teraz. Była idealna i taką zostanie na zawsze.
Dosyć tych smutasów, trochę moje myśli zeszły na inny tor, a miałam mówić o mojej przygodzie z szyciem.
Małe dzieci szybko się nudzą i zmieniają zainteresowania. Również byłam takim dzieckiem. Długo musiała czekać maszyna bym powróciła do szycia. Kolejną rzecz uszyłam w liceum. Za bardzo nie pamiętam co to było, gdyż był to burzliwy okres. Dużo się działo w tamtym czasie w moim życiu, bunt , odnalezienie siebie itd. Każdy z nas to przechodził. Gdy poszłam na studia, z maszyną miała do czynienia, gdy chciałam podłożyć nogawki, lub skrócić albo coś lekko przerobić. Jakoś nie pociągało mnie szycie. W ostatni semestrze studiów Łucznik stał mi się bliższy. Uszyłam pierwszą tunikę, przerabiałam stare spodnie jeansowe, pierwsza torba na zakupy itp. Od niedawna szyję torby z filcu, portfele, wykonuje dekoracje filcowe, biżuterię. Nie zapominając o szyciu branek dla piesków.
Nie chciałam o tym wspominać, ale czy coś złego jest w szyciu ubranek dla psów. W sklepach kosztują krocie. Wykorzystanie starych ubrań jest dobrym pomysłem na coś takiego. Po co je wyrzucać jak można wykorzystać powtórnie. Więc pokaże wam moje pierwsze ubranko, z mojej starej koszuli. Wszyło porządnie jak na pierwszą z tego typu form .
| Koszula w zieloną kratkę z kołnierzykiem |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz